Bunkrów Nie Ma – o autorze

Cześć, jestem Kuba i można powiedzieć, że jestem eksploratorem i badaczem planety Ziemia.

Dawno temu zrozumiałem, że świat w którym żyjemy stoi całkowicie na głowie. Praktycznie wszystko, co widzimy wokół nas, jest przesiąknięte ogromną ilością fałszu i ściemy, a mimo to (statystycznie i z obserwacji) 80+% populacji we wszystko to ślepo wierzy i będzie tego bronić za wszelką cenę.

W 2012 roku zmarł mi dziadek (lub, nazywając rzeczy po imieniu… został zamordowany chemio-„terapią”), a kilka tygodni później w 40 minut samodzielnie wyleczyłem Atopowe Zapalenie Skóry, które 2 lekarzy uznało za nieuleczalne. Medycyna, którą wykorzystałem (Germańska Nowa Medycyna) jest do dzisiaj wyklęta przez mainstream i regularnie wyśmiewana przez ludzi o IQ mniejszym niż zero (czytaj: 80+% społeczeństwa zachodu).

Od tamtej pory mój świat całkowicie się zmienił i… już nie ma od tego odwrotu.

Jestem całkowicie zażenowany, że muszę funkcjonować wśród stada owieczek i baranów, którym wystarczy rzucić 500+ (a zabrać 1000+) i wszyscy są szczęśliwi, a za swoją ukochaną partię to już nawet gotowi oddać życie.

Owieczki bardzo chętnie polecą po szczepionkę, która uratuje ich od nieistniejącego wirusa. Szczególnie przy ostatniej PLANdemii dowody są niezaprzeczalne. Osobiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, że nawet największe życiowe betony zaczęły to już zauważać.

Owieczki chętnie wezmą chemioterapię (a nawet zmuszą Cię do tego, „dla Twojego dobra”!), bo przecież w przeciągu 2000 lat historii nie pojawiła się żadna inteligentna osoba, która znalazłaby skuteczniejszą metodę leczenia.

Witamy w XXI wieku – w czasach obłudy, fałszu, dwulicowości i nastawienia na zysk, gdzie niestety – mówię to z przykrością – my, Polacy, cholernie inteligentny naród, jesteśmy też jednym z narodów najbardziej podatnych na manipulacje i podziały.

Mam nadzieję, że treści na tej stronie chociaż trochę zmienią to głęboko chore społeczeństwo i przypomną mu jego naturalne tory.

 

O czym będę pisał?

Myślę, że większość tekstów, która będzie się tutaj pojawiać, dotyczyć będzie naturalnego leczenia, pracy z emocjami, wdzięcznością, wybaczaniem, medytacją oraz zjawisk, które często są uważane za szarlatanerię czy teorie spiskowe, ale w rzeczywistości mają dużo wspólnego z prawdą lub mają pozytywne oddziaływanie na nasze życie.

Będą też felietony i moje własne opinie na różne tematy.

Tak więc, drodzy hejterzy i ludzie wyzywający od teoretyków spiskowych – śmiało, bardzo proszę, bo będzie tego tutaj dużo! 🙂

Muszę jednak nadmienić, że z natury jestem sceptykiem i nie mam zwyczaju pisać o rzeczach, których sam na sobie nie sprawdziłem albo nie przeanalizowałem, więc podejrzewam, że 80% bezpodstawnego hejtu swobodnie będą mógł wyrzucić do spamu.

Pisanie dla polskiej publiczności nie napawa mnie jakimś szczególnym optymizmem. Pamiętam badania, w których byliśmy w czołówce najbardziej nieufnych narodów na świecie. Tam, gdzie Amerykanin cieszy się, że jego sąsiad ma nowe auto i pyta go „jak to zrobił”, Polak z wielką chęcia powie: „obyś się rozwalił na drzewie”. Zresztą, sam wielokrotnie tego doświadczyłem w kraju i za granicą.

Czuję jednak ekscytację, więc mogą z tego wyjść ciekawe rzeczy…

 

Moją intencją nie jest Ciebie obudzić

Kiedyś, gdy widziałem na własne oczy jak ludzie potrafią cierpieć, często przez swoje dziwne programy w głowie, chciałem im wszystkim pomóc. Spotkałem się z niezrozumieniem, odrzuceniem i obelgami. Nie rozumiałem tego, że oni tak naprawdę nie chcą wyzdrowieć, oni chcą jedynie ulgi w swoim cierpieniu. Wyzdrowienie jest często bolesne i wymaga wyrzeczeń.

Teraz, nauczony wieloma doświadczeniami, zacząłem przyjmować zasadę, o której przeczytałem w książce „Przebudzenie” – Anthony de Mello.

Naprawdę, nie moja to sprawa, że śpisz. I jeśli nawet będę niekiedy mówił „obudź się”, to bynajmniej nie po to, by przerwać twój sen. Moją sprawą jest robić jedynie to, co powinienem. Tańczyć swój taniec.

 

Jeśli potraficie uzyskać coś dla siebie z tych moich rozważań, to bardzo dobrze; jeśli nie, tym gorzej dla was!

 

Jak powiadają Arabowie: „Natura deszczu jest zawsze taka sama, pozwala rosnąć zarówno cierniom na bagnach, jak i kwiatom w ogrodach”.

Teraz po prostu staram się odwracać głowę i iść dalej, bo każdy z nas ma swoją drogę, która często nie ma skrótów, i czasami wiedzie przez różne bolesne doświadczenia, byśmy mogli się z tego czegoś nauczyć.

 

Cały ten blog jest dziennikiem mojej „dzikiej” podróży przez życie

Podróży od życia, które wielu nazwałoby wymarzonym (wysokie zarobki jako programista, podróże, teoretyczna wolność) do życia prawdziwego, w którym przestaję zakładać maski i patrzę na cały świat z całkowicie otwartymi oczami.

Pisząc te słowa przechodzę przez stan nazywany Ciemną Nocą Duszy, który ma objawy podobne do depresji, ale nią nie jest. To całkowite zawalenie się świata jaki znałem i wręcz wymuszone przejście do rzeczywistości opartej na prawdzie, zamiast na kłamstwie i wierzeniach społeczeństwa.

Kiedyś byłem zwykłym człowiekiem, trybikiem w maszynie, mającym zwykłą rodzinę i myśli samobójcze. Wielokrotnie przechodziłem przez umysłowe piekło i poznałem cierpienie od najgorszej możliwej strony, ale gdyby to nie nastąpiło, nie byłbym w stanie przedrzeć się przez czeluści piekła i wyjść na zewnątrz.

To jedna z najtrudniejszych rzeczy jakie w życiu zrobiłem (i robię nadal), ale wiem, że było warto.

Ten blog to też moja terapia, podczas której mogę wyrzucić z siebie rzeczy, które leżą mi długo na sercu, i których nie potrafię już ignorować.

Urodzony w pięknym miejscu, wychowany pośród świetnych rodziców i ciekawych ludzi, z czasem zauważyłem, że gdy zdejmiesz swoje różowe okulary, świat wygląda totalnie na odwrót. Większość ludzi tego nie zrobi, bo zdejmując okulary, zobaczysz tak naprawdę piekło. Mordowanie zwierząt i ludzi, niszczenie natury i masa innych rzeczy, a ludzie… cieszą się, bo „to dla waszego dobra!”. Nikt nie zadaje więcej pytań…

I to też nie jest kwestia tego, czy będziesz myśleć pozytywnie czy nie – tak po prostu tutaj teraz jest, Twoje pozytywne myślenie tego nie zmieni. To piekło stworzyli ludzie i warto to sobie uświadomić, bo Ci sami ludzie mogą to odwrócić.

Teraz, bogatszy o mocne doświadczenia, jestem już na jednym z ostatnich etapów drogi do prawdziwego, naturalnego życia (ze świadomością wszystkich plusów i minusów życia na planecie Ziemia) i mam nadzieję, że moje doświadczenie pomoże również w Twojej wędrówce.

 

Upewnij się, że to strona dla Ciebie

Nie znajdziesz tutaj cenzu… wróóóóć… poprawności politycznej, bo nie jestem politykiem i nie mam zamiaru kłamać. Jeśli coś jest czarne, nie widzę powodu by pisać „dramatycznie ciemny odcień popielatego”. Żyjemy w czasach wolności słowa (oczywiście tylko oficjalnie).

Jeśli czujesz się urażony tekstami, które się tutaj znajdują, zmień stronę i nie zawracaj mi głowy pisząc jakieś obraźliwe wiadomości.

Konstruktywna krytyka jest mile widziana, ale hejt już nie.

Masz jakieś sugestie, pomysły na ciekawe treści, które mogą się tutaj pojawić? Skontaktuj się ze mną.

 

„Kwestionuj wszystko, co mówi głęboko chore społeczeństwo”

Do zobaczenia na blogu!

 

Dodatkowe informacje:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Jest to przestrzeń prawa naturalnego i wszelkie domniemane jurysdykcje zostały odrzucone.

Brak zgody na dalsze kopiowanie treści tutaj zawartych.

Treści tutaj zawarte mają charakter satyryczny i powinny być sprawdzane na własną rękę.

11 myśli na “Bunkrów Nie Ma – o autorze”

  1. Dlaczego już na wstępie obrażasz większość Polaków? Czujesz się lepszy i mądrzejszy od nich? A może tylko udajesz? Daj znać proszę.
    Chcesz się bawić w politykę to łatwiej będzie zacząć zbierać podpisy.

    1. Nie obrażam i nie czuję się mądrzejszy, raczej stwierdzam fakty (piszę to z przykrością) i zwracam uwagę na poważny problem.

      Podróżując po całej Europie przez kilka lat, mając kontakty z Niemcami, Francuzami, Hiszpanami, Czechami, Norwegami, Brytyjczykami (spokojnie kilkadziesiąt rozmów na różne tematy), najwięcej zawiści i tzw. złych emocji doświadczyłem ze strony Polaków (statystycznie, bo wielu Polaków było też baaardzo na poziomie, wiele fajnych znajomości).

      W Polsce w każdej pracy napotkałem mobbing różnego rodzaju. Po wyjeździe do Wielkiej Brytanii, trafiając na Polaków – to samo, ale w jeszcze gorszej formie. Daliby się zabić za 50 centów podwyżki, a wyśmiewanie i włażenie w dupę szefowi było na porządku dziennym.

      Gdy jednak zacząłem pracować w typowo brytyjskiej firmie, mając wynagrodzenie x razy większe niż w Polsce, byłem traktowany jak swój od samego początku, mimo że miałem spore problemy z językiem i akcentem. ZERO jakiejkolwiek nieuprzejmości, świetne relacje i to był dla mnie szok po doświadczeniach z Polski.

      Kiedyś były robione jakieś badania nt. najbardziej nieufnych narodów i Polacy wylądowali w czołówce.

      Byłbym wielce dumny mogąc napisać, że jest inaczej, ale sam tego doświadczyłem, WIELOKROTNIE, i nie będę kłamać.

      Dzisiejsza plandemia – jeden drugiego podpieprza tylko dlatego, że nie nosi maski. Nikogo zdaje się nie obchodzić to, że nawet sam minister zdrowia odradzał noszenie maseczek (a przynajmniej w momencie, gdy nie przyszła większa kasa, bo wtedy od razu zmienił zdanie). Nagrania znajdziesz na YouTubie.

      Polacy to zajebiście inteligentny naród, ale totalnie rozwalony od środka, m.in. przez polityków i media, przez totalne ogłupianie. To są rzeczy których doświadczyłem.

      Ten blog powstał m.in. po to, by przez dobitne, prawdziwe teksty, dotrzeć do tej wielkiej części zamulonego społeczeństwa, zdjąć im klapki z oczu i sprawić, by po raz pierwszy od wielu lat naprawdę przejrzeli na oczy.

      (i totalnie nie rozumiem Twojego nawiązania do polityki…)

  2. To nazywasz faktem? Na jakiej podstawie?

    „ Jestem całkowicie zażenowany, że muszę funkcjonować wśród stada owieczek i baranów, którym wystarczy rzucić 500+ (a zabrać 1000+) i wszyscy są szczęśliwi, a za partię to już nawet gotowi oddać życie.”

    Na wstępie zaczynasz od polityki, obrażając większość demokratycznych wyborców. Jak widać po wynikach wyborów do drugiej kadencji i europarlamentu, nie zawiedli się, a ty ich obrażasz. Bo maja inne zdanie niż ty? Chcesz ich pozbawić wyboru? Maja głosować na hołote i brak jakiejkolwiek merytoryki?

    Patrząc historycznie zawsze zabierali „1000+ „ nie dając nic. Teraz zrobił się problem kiedy zaczęli coś dawać biorąc tyle samo lub mniej (obniżka podatku, obniżenie wieku emerytalnego, zwolnienie młodych z podatku). Więcej oddają pewnie ci, którzy wcześniej dorabiali się baniek na lewiznie. Moim zdaniem dobrze, ze złapali ich za mordy.

    1. „Jak widać po wynikach wyborów” – zacytuję: „Gdyby wybory miały coś zmienić, to dawno zostałyby zakazane”.

      Skoro nawiązujesz do wyborów, to… jakie masz na myśli? Te oficjalne? Rządzący śmieją nam się prosto w twarz OD LAT, ostatnio już nawet mają to w dupie i publicznie robią wałki (maseczki itd.), bo wiedzą, że 90% ludzi nawet tego nie zakwestionuje, a Ty cały czas wierzysz, że wybory coś zmienią? To jest szopka, teatrzyk, od długich lat. Obietnice, które nigdy nie są realizowane, a jeśli już, to tylko po to, by uspokoić tłumy.

      Możesz sobie głosować ile chcesz. Najważniejsze jest to, kto te głosy potem policzy. Buduj sobie jakie tylko chcesz teorie spiskowe wokół tego tematu, ale dzisiejsze czasy to najlepszy moment, by w końcu to zauważyć.

      „Bo maja inne zdanie niż ty? Chcesz ich pozbawić wyboru?” – jakiego wyboru? 😀 Czy nie zauważłeś, że od lat to jest wybór między „Chcę płacić 20% podatku” vs „Chcę płacić 23% podatku”?

      A co jeżeli ja chcę płacić 0% podatku? Wtedy idę do więzienia. To jest właśnie Twój dzisiejszy wybór, między młotem a kowadłem i ciągle zaciskanie pasa. I nie mów mi o tym, że trzeba z czegoś budować drogi itd. Mogą przecież wybudować drogę raz a dobrze, a nie tak, by potem ją remontować 10 razy.

      „Patrząc historycznie zawsze zabierali „1000+ „ nie dając nic.” – wiesz dlaczego? Bo ludzie byli tak ogłupiani, by się na to zgadzali („to dla waszego dobra i bezpieczeństwa”). A ja już nie mogę na to patrzeć.

      Nie widzę naprawdę potrzeby wchodzenia w głębsze dyskusje o polityce, bo każdy z nas będzie miał jakieś argumenty i będziemy tracić czas na kłótnie. Do niczego to nie doprowadzi. Rozejdźmy się tutaj, w pokoju, bo rozmowy o polityce nigdy dobrze się nie kończą.

  3. Czytając wywód Alana dowiedziałam się, że głosowałam na hołotę 🙂 Gość obraża prawie połowę Polaków tym stwierdzeniem, ale poucza autora bloga.
    Proszę także pamiętać Panie Alan słowa Margaret Thacher, bo widzę, że indoktrynacja działa skutecznie – „Rząd nic nie da, bo rząd nic nie ma. A jeśli mówi, że coś daje innym to musi zabrać tobie”. I to jest cała prawda o 500+. Jesteśmy zadłużeni po pachy i to za sprawą każdego rządu, także obecnego.
    Co do bloga – właśnie na niego trafiłam. A ponieważ te tematy znam od dziecka z autopsji to chętnie poczytam o odkrywaniu ich przez innych. Treści są tutaj bardzo wartościowe moim zdaniem i w dzisiejszym świecie potrzebne. Pozdrawiam.

  4. Witaj Kuba
    Myślałam że to blog jest na temat przejść „ciemnej nocy duszy”i wszystkich trudnościach, a nie polityczne nastawienia i przekonania. O ile wiem nie osądzanie jest największą zaletą uzdrowionego ducha. Jeżeli będziemy omawiać wszystkie wady Polaków Niemców Rumunów etc.. etc… to nie ma sensu dla mnie. Przechodzę ciężkie 8 lat związanych z transformacją umysłu i koszmar losowych niepowodzeń, dlatego bardziej interesuje mnie ten temat. Pozdrawiam

    1. Witaj Marzena,
      to nie jest blog tylko o Ciemnej Nocy Duszy, ale ogólnie o duchowości. Pewnie w przyszłości rozwinie się to też w kierunku lifestylu i podobnych dziedzin.

      „a nie polityczne nastawienia i przekonania. O ile wiem nie osądzanie jest największą zaletą uzdrowionego ducha” – ja nie piszę o polityce, ale czy tego chcesz czy nie, polityka jest obecna w naszym życiu w praktycznie każdym aspekcie.

      Jestem coraz bliżej akceptowania tych ludzi w pełni, takimi jacy oni są, ale chcąc nie chcąc, wpływają oni na moje życie. Nie oceniam ich na codzień, po prostu wiem, że tacy są i wiem jak bardzo przez nich cierpi cały świat.

      Jest powiedzenie „żyj i daj żyć innym”. Nie ma problemu, niech każdy będzie taki jaki jest, ale do momentu, gdy tzw. margines społeczny żyje sobie gdzieś na boku i nie przeszkadza ani nie dewaluuje reszty.

      Dlaczego mam milczeć na temat problemów, które dotykają to społeczeństwo? Myślę, że prawdziwa duchowość nie polega na udawaniu że wszystko jest ok i wmawianiu sobie mantr w stylu „jestem zwycięzcą”. Chyba w książce Radykalne Wybaczanie (Colin Tipping) autor powiedział, że na jednym ze szkoleń spotkał wiele uduchowionych osób, które były tak bardzo uduchowione, że unikały spotkania się ze swoimi emocjami, bo „oni są wyżej niż te emocje”.

      Osoby te były tak „uduchowione”, że nie rozumiały swoich emocji – czegoś, co będzie z nimi od początku do końca, integralnej części życia.

      Wiem i rozumiem, że lata programowania umysłów zrobiły swoje. No ale już czas najwyższy się z tego wydostać. A ludzie zmian nie lubią i nie polubią.
      Gdybym ja sam wiedział chociażby przez jakie emocje będę przechodził podczas gdy pozbywałem się mojego Atopowego Zapalenia Skóry, to na logikę nigdy bym tego nie zrobił, bo było to naprawdę mało przyjemne doświadczenie.

      Zachowania tej większości ludzi po prostu szkodzą innym, normalnym ludziom.

      Dzisiaj, gdy jakiś naukowiec przychodzi z wynalazkiem, który szybko odmieniłby niejedną dziedzinę naszego życia, albo wygłasza niezgodne z mainstreamem teorie, jest publicznie wyśmiewany, linczowany, poniżany, traci pracę i podobne ataki.

      Gdzie tutaj rozwój, o którym tak często się trąbi? „Lekarstwo na raka coraz bliżej”, „Coraz wydajniejsze silniki elektryczne” i inne pierdoły.
      A nie lepiej po prostu uwolnić technologię, która jest przejmowana przez korporacje, bo np. nie da się jej opatentować albo jest im mocno nie na rękę?

      Świat rozwija się tak pięknie, że lawinowo rośnie epidemia depresji wśród ludzi, nawet już nastolatków. To ma być ten rozwój i nowoczesność?
      Ludzkość jest totalnie pogubiona i mało kto chce z tym cokolwiek zrobić.

      Natomiast niskie wibracje, takie jak krytykowanie, wyśmiewanie, atakowanie innych – to już jest przez tych ludzi lubiane, szczególnie zza ekranu komputera.

      Może mam zamieść kolejny problem pod dywan, jak robi to większość społeczeństwa?

      Częścią globalnej świadomości ludzkości są też właśnie te osobniki. Rozumiem, że to jest ich doświadczenie, ale publiczne promowanie i pozwalanie na ich zachowania, jak teraz to się robi, albo milczenie… na to nie ma mojej zgody 😉

      Na wyciągnięcie ręki ludzkość, WŁAŚNIE TERAZ, ma rozwiązania i metody które sprawiłyby, że cierpienie na Ziemi zredukuje się pewnie o 80-90%. Zwierzęta nie muszą być już dłużej torturowane i mordowane w ilości kilkudziesięciu miliardów rocznie. Ludzie nie muszą cierpieć na depresję i inne choroby. Cała nasza praca może wyglądać zupełnie inaczej i być pełna pasji i satysfakcji, bardzo dopasowana do każdego człowieka.

      Jaka jest przeszkoda w osiągnięciu tego, wydaje się, prostego celu?

      Zabetonowane umysły naukowców, którzy nie chcą badać ani choćby akceptować nowych osiągnięć (typu badania nad psylocybiną czy Ayahuaską w kwestiach zdrowia), bo to zagraża albo redukuje komfort ich aktualnego stanowiska. Do tego dodajmy jeszcze ogłupione, idiotyczne społeczeństwo, które niczym stado czeka na swojego pasterza i zbawiciela, który nie wrócił od 2000 lat (bo właściwie nie ma do czego), a nawet chyba wspominał w Biblii, że już nie wróci. A owieczki dalej czekają…

      Widzę na własne oczy jak ta społeczna głupota niszczy życie moje i wielu innych świetnych, pozytywnych ludzi, którzy mieliby szansę bardzo szybko zmienić ten świat na bardzo przyjazne i przyjemne miejsce. Nie robią tego, bo wiedzą co się stanie, gdy wejdą do gry Ci właśnie kretyni, którzy dla własnej radości zaczną niszczyć im życie.

      Możesz być uduchowiona, możesz czuć się świetnie przez cały czas, ale jeśli jesteś jednostką, która jest otoczona przez smutnych, zastraszonych, ponurych, pełnych nienawiści ludzi… to będzie nie lada wyzwanie, żeby pozostać w tym stanie na dłużej, nie mówiąc już na stałe.

      Ja chcę żyć poza tym bagnem, nie razem z nim.

      Gdyby nie mieli oni wpływu na resztę ludzkości, wszystko byłoby ok. Dużym problemem jest jednak to, że mają wpływ.

      Wielu z nich jest tak zaprogramowanych na przetrwanie i zdobywanie więcej, więcej, na życie w ciągłym strachu, że idea spokojnego, naturalnego życia nie mieści im się w głowach. Może kiedyś to się zmieni…

      (długa odpowiedź, nie odbieraj tego osobiście – po prostu miałem ochotę się rozpisać 😁)

  5. P.S.
    Bardzo podoba mi się twoje wyznanie że „tańczysz” , bo ja też cały czas jeszcze „tańczę”, jeżeli wiesz o co mi chodzi? To wygląda na to, że tak jest dosłownie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *